19 lutego 2016

Modelarstwo

Wiele osób chciałoby mieć polski tabor w swojej kolekcji. Zagraniczni producenci wypuszczają na rynek „polskie” modele, często jednak są to lokomotywy bądź wagony czysto fikcyjne, bo robione na bazie zagranicznych modeli i tylko przemalowane w nasze barwy. Jeśli już znajdziemy coś ciekawszego, to musimy się liczyć z wydatkiem rzędu 200-250 zł za jeden wagon lub od 500 zł wzwyż za lokomotywę.

Dobrą alternatywą jest rynek modeli używanych. Można coś ciekawego na nim wyszukać i przy odrobinie chęci i większej ilości czasu zrobić swój własny model. Poniżej przedstawiam swoją propozycję przeróbki popularnego wagonu piętrowego produkowanego przez PIKO/Schicht/Prefo w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku.

Na początek musimy zaopatrzyć się w model. Im gorszy stan, tym lepiej dla nas, bo cena spaa, a przecież jak się później okaże i tak większość przerobimy. Tu jak widać na zdjęciu wagon miał na ścianach dorobione dziwne napisy, przez co jego cena znacząco spadła.

Przed przystąpieniem do przeróbek trzeba się zastanowić co będziemy chcieli osiągnąć. W tym przypadku robię wagon dwusekcyjny ze skośnym dachem w malowaniu żółto-niebieskim. Co będzie potrzebne?

  • farby: żółta, niebieska, czarna, szara, rdzawa (opcjonalnie), rozcienczalnik
  • klej
  • szpachlówka
  • masa modelarska
  • kalkomanie
  • lakier matowy i błyszczący
  • papier ścierny (240, 400, 600, 800, 1200)
  • kompresor z aerografem
  • śrubokręt, pilnik, nożyk do tapet, wykałaczki

Przygotowania zaczynamy od rozkręcenia modelu. Następnie „pozbywamy się” szyb w delikatny sposób wpychając je do środka. Powinny odskoczyć, ale w niektórych przypadkach trzeba użyć nożyka do tapet w celu naruszenia kleju. Jeszcze lepiej, gdy trafi nam się model z szybami górnymi, które są wkręcone w obudowę. Wtedy pracy jest dwa razy mniej. Wszystkie części grupujemy i chowamy do pojemników. Będą nam potrzebne za tydzień lub dwa.

Gdy mamy już wszystko rozkręcone i oddzielone zabieramy się do najcięższej wg mnie pracy. Musimy zeszlifować listwy pod i między oknami, tak, żeby pozostała płaska ściana. Należy przy tym jednak uważać, żeby nie zeszlifować innych drobnych elementów, które później trzebaby było dosztukowywać. Ja szlifuję też tablice kierunkowe, ponieważ swój model wyposażam później w elemety z blaszki fototrawionej. Czynność ta w przypadku tego wagonu zajęła mi 8 godzin. Zaczynam od grubego papieru, delikatnie szlifując wystające elementy, następnie przechodzę do papieru grubości 400 lub 600, a na sam koniec 800 lub 1200. W ten sposób powierzchnia jest gładka i ładnie wygląda na gotowym modelu. Musimy też zeszlifować wywietrznik znajdujący się na skosie dachu. Po tym wszystkim zaklejamy jedno z okien czołowych (prawe) w obu wagonach. Model odstawiamy na 12 godzin, po czym szlifujemy okno, żeby nie było widać przeskoków.

Gdy wszystko jest gotowe (oczywiście też umyte i odtłuszczone), można nakładać pierwsze warstwy farby/podkładu. Ja zawsze zaczynam od żółtej, która od razu pokazuje niedoskonałości wcześniejszej pracy.

Załóżmy, że wyjedzie nam wszystko ok. Znowu czeka nas dużo pracy. Musimy też być cierpliwi i dać wyschnąć farbie. Nakładamy kolejną warstwę żółtej farby, następnie niebieską (odpowiednio oklejająć modej), szarą na dach i czarną na schody, bufory. Całość obficie lakierujmy błyszczącym lakierem, żeby lepiej prezentowała się kalkomania. To zajmie nam 2-3 dni, w zależności od wolnego czasu.

Kolej na napisy. Kalkomanie nakłada się stosunkowo szybko. Do dwóch godzin pracy i mamy gotowy wagon. Ale to oczywiście nie koniec. Teraz musimy polakierować wszystko matowym lakierem, żeby model nie świecił się jak na hali napraw po malowaniu 🙂

W tak zwanym międzyczasie „odświeżamy” podwozie wagonów. Malujemy część na niebiesko, część możemy pomalować na czarno, żeby całość lepiej wyglądała. Odpowiednio mieszając farbę czarną i rdzawą możemy też nanieść lekkie ślady eksploatacji.

Gdy wszystko jest pomalowane i polakierowane możemy powklejać okna. Następnie składamy wagon, skręcamy i mamy gotowy model, który będzie cieszył nasze oko lub kogoś, kto nie ma czasu na takie prace, a chętnie go od nas odkupi.

I na koniec jeszcze wypada pokazać pierwowzór, czyli autentyczny wagon Bhp, który można było spotkać na naszych szlakach:

Facebook